środa, 10 kwietnia 2013

Konwent

Czas na moją pierwszą notkę. Konwent, czyli zjazd fanów zazwyczaj odbywa się w jakiś szkołach.  Sleepy miejsca wyznaczone do spania. To tak apropo dla tych co się tym nie interesują. Zapraszam do czytania :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Noc. Szkoła, w której odbywa się konwent. Większość uczestników śpi lub siedzi w sleepach lub na panelach. Stoisz pod prysznicem jesteś sam w łazience. Spłukujesz pianę ze swojego ciała i sięgasz po ręcznik. Nagle z zamyślenia wyrywa cię dźwięk zamykanych na klucz drzwi do łazienki. Sięgasz cicho po bokserki i szybko je wkładasz jednak się nie ujawniasz. Słyszysz jak ktoś delikatnie się przemieszcza, po czym słyszysz brzdęk upadającego paska. Postanawiasz zobaczyć, kto tam jest i pewnie rozsuwasz zasłonę. Wodzisz mnie męczącą się z zapięciem srebrnego naszyjnika. Stoję kilka kroków przed tobą ubrana już tylko w jaskrawo czerwony komplet koronkowej skąpej bielizny. Moje włosy lekko poskręcane wiją się nieposłusznie po moich plecach, ramionach, szyi...  Podnoszę wzrok lekko się czerwieniąc widząc cię naprzeciw mnie. Moje ciało jest lekko sparaliżowane tylko dłonie dalej bawią się łańcuszkiem. Zakłopotana milczę patrzę na ciebie, prawie lustrując się wzrokiem z góry na dół...

 Po chwili podchodzisz patrząc mi w oczy, w których oprócz zakłopotania zauważyłeś błysk wyzwania i ciekawości. Stajesz za mną i delikatnie sięgasz dłonią do mojej szyi, niby nieumyślnie przejechałeś dłonią po skórze mojej szyi i dekoltu. Moje ciało natychmiastowo zadrżało pod wpływem ciepła twojej dłoni. Pewnym ruchem rozpiąłeś mój naszyjnik, po czym pozwoliłeś mu powoli spaść na ziemię obok moich ubrań. Zbliżasz się swoim ciałem jak najbliżej mojego, tak, że opieram się prawie całkowicie o ciebie plecami. Twoje ręce lądują na mojej tali tak bym się nie mogła wyrwać. Chociaż ja nie chcę się wyrywać.  Nachylasz się i szepczesz mi do ucha

-Czy czasami nie pomyliłaś łazienek..? – Uśmiecham się niewinnie, czując, że twoje dłonie błądzą po moim brzuchu, i jakoś mi to nie przeszkadza. Nawet wręcz przeciwnie jest to miłe i podniecające. Przymykam oczy uśmiechając się i rozkoszując chwilą...Nagle chwytasz mnie w pasie, a z moich ust wyrwał się krótki cichy pisk.

Po chwili znalazłam się pod prysznicem patrząc trochę zdezorientowana i zakłopotana. Stoję między tobą a ścianą...

Uśmiechnąłeś się przebiegle prawie hipnotyzując mnie spojrzeniem i mocniej przyciskając mnie do ściany prysznica. Po czym pocałowałeś mnie czule i namiętnie. Zakręciło mi się w głowie, w tym czasie udało ci się niepostrzeżenie ściągnąć mój krwisty stanik. Delikatnie się zaczerwieniłam. Jednak ty się tym nie przejąłeś i pocałowałeś mnie mocno. Po czym zwolniłeś tempo i pocałunki stały się słodkie i delikatne. Bardzo powoli i bez pośpiechu rozbudzałeś moje podniecenie, raz pieszcząc opuszkami palców sutki, raz gładząc wnętrze ud, aby za chwilę delikatnie masować krawędź jej bioder lub dotykać bardzo nieznacznie mojego kwiatu. Nie mogłam nic zrobić, stałam i czekałam na twój kolejny ruch, jedynie wzdychała, co jakiś czas, a mój oddech trochę przyspieszył swoje nieregularne tempo. Jednak takie trwanie przestało mi się podobać. Chciałam jakieś dynamiki... Sugestywnie przesunęłam dłonią po wypukłości twoich bokserek, uśmiechając się przebiegle. Po czym wyzbyłam się nieśmiałości w myśl, co ma być, to będzie a żyje się przecież tylko raz. I pomogłam ci pozbyć się bokserek, cicho chichocząc. Na twojej twarzy odmalowało się lekkie zdziwienie, ale mnie nie powstrzymywałeś. W twoich oczach dostrzegłam nieme pozwolenie i zaciekawienie. Pocałowałam cię namiętnie, po czym popchnęłam cię na kafelki zmuszając cię, byś się położył na ziemi. Po czym uśmiechnęłam się słodko i wzięłam w dłoń twoją nabrzmiałą, nielichych rozmiarów męskość i popatrzyłam wyzywająco w oczy. Zaczęłam go delikatnie pieścić i pochyliłam głowę by ssać i lizać główkę penisa. Uśmiechnęłam się słysząc twój głośny jęk i czując twoją dłoń zaciskającą się na moich włosach, zmuszającą mnie do śmielszych pieszczot. Delikatnie gładziłam jądra i nasadę nabrzmiałego członka i zaczęłam go silniej ssać.
Po chwili zauważyłam, że pod wpływem moich zabiegów, powiększył swoje rozmiary, a twoje jęki stały się głośniejsze, mimo że starałeś się je tłumić. Poczułam jak robię się wilgotna, przez twoje reakcje. Które, pobudzały mnie do jeszcze śmielszych pieszczot i podniecały. Przyciągnąłeś moją głowę mocniej do siebie a ja posłusznie poddałam się twojemu naporowi, biorąc twoją męskość głębiej do ust. Kiedy szczytowałeś i tłumiłeś krzyki z rozkoszy, połknęłam całe nasienie. Uśmiechnęłam się. Po czym wtuliłam się w ciebie, słuchając twojego przyśpieszonego bicia serca i szybkich oddechów. Po chwili delikatnie się podniosłam by umożliwić ci swobodne oddychanie bez ciężkiego bagażu na klatce piersiowej (czytaj mnie). Usiadłeś opierając się plecami o ścianę prysznica, po czym przyciągnąłeś mnie, żeby pocałować moje wilgotne łono, przez cieniutki materiał czerwonych koronkowych majtek. Jęknęła głucho i zacisnęłam palce na twojej głowie. Wzdychając cicho, gdy twoja ręka pogładziła moją kobiecość.

Przyciągnąłeś mnie do swoich ust delikatnie muskając moje nabrzmiałe wargi i niemal brutalnie, lecz jednocześnie tak by nic mi się nie stało, pchnąłeś na ziemię pod prysznicem. Wcale się nie broniłam, kiedy zdarłeś ze mnie jednym, pewnym ruchem majtki.
Zarzuciłeś sobie moje nogi na ramiona i zacząłeś całować moje mokre i gorące łono. Głuszyłam swój krzyknęła i wbijałam odruchowo stopy w twoje plecy. Zanurzyłeś we mnie język, by za chwilę jedynie muskać ustami delikatne płatki mojej kobiecości i twardą łechtaczkę.

-Proszę! – Szepnęłam z gulą w gardle i ze łzami w oczach z rozkoszy. Cicho szlochając, przycisnęłam twoją głowę do swojego rozpalone łona.
Zagłębiłeś we mnie swój zwinny język, by pieścić i smakować moje wnętrze.
Całowałeś gwałtownie i namiętnie, a ja odpowiadałam zgłuszonym jękami i krzykami.
Przytrzymałeś w żelaznym uścisku moje biodra, a ja wygięłam ciało w silny łuk, prosząc o więcej. Nie pozostałeś obojętny na moje wrzaski i podniecony wziąłeś mnie dziko i niecierpliwie. Jęknęłam wprost w twoje usta. Nie dałeś mi ani chwili wytchnienia. Ugryzłam cię w ramię, lecz nawet tego nie poczułeś, tylko, co raz mocniej i szybciej poruszałeś się w moim wnętrzu. Zagłuszaliśmy fale naszych krzyków słodko-gorzkimi pocałunkami. Poruszałeś się we mnie szybko, ale nie brutalnie i razem osiągnęliśmy szczyt rozkoszy tłumiąc krzyki w namiętnych pocałunkach. Później leżeliśmy cicho dysząc... żadne z nas się nie odzywało... Po prostu było dobrze tak jak było.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz